środa, 30 października 2024

"Zły" kwas ibo tengu i "dobry" muscymol. Czy kwas ibotenowy też jest zdrowy?

Autor: Waldemar Borowski

„Ten, kto nie wie, że Książę Ciemności jest drugą twarzą Króla Światła, nie zna mnie.” 
Manly Palmer Hall, 33°

W której fazie wzrostowej Amanita muscaria ma najlepsze proporcje składników? To pytanie nurtuje wielu "leśników". Niektórzy szamani syberyjscy preferowali owocniki młode i jeszcze nie otwarte, w stadium „dziecięcym” i bulwiastym, twierdząc, że „grzybowa młodzież” ma większą moc niż grzyby starsze, z bardziej rozwiniętymi kapeluszami. Zdania współczesnych użytkowników są w tej kwestii bardziej podzielone, a ich teorie – niezliczone. W 2020 roku dwaj naukowcy z El Bosque University przeprowadzili ciekawe badanie odnośnie ilościowego oznaczania koncentracji muscymolu w różnych stadiach rozwojowych czerwonego kapelusznika. Do celów badania pobrano szereg próbek Amanita muscaria w Bogocie w Kolumbii. Próbki wysuszono oraz zbadano pod kątem ilości muscymolu i sklasyfikowano według stopnia rozwoju kapelusza w następujący sposób: próbka 1 odpowiadała najmłodszym owocnikom w stadium guzikowym/jajowym (0,079 mg/mL), próbka 2 obejmowała grzyby berłowate, z bardzo wypukłymi kapeluszami (0.231 mg/mL), próbka 3 odpowiadała grzybom, które charakteryzowały się nadal wypukłym, kopulastym kapeluszem (1.210 mg/mL), a próbki 4 i 5 to grzyby w ich dojrzałym, w pełni otwartym stadium, charakteryzującym się płaskim (0.486 mg/mL) i kielichowatym (0.341 mg/mL) basidiokarpem. Najwyższe stężenie MUS, 1210 mg/ml (3,57% masy próbki), stwierdzono więc gdzieś w kopułowej połowie stadiów rozwoju owocnika. Więc można z tego wysnuć wniosek, że takie grzyby są najlepsze. Jednak sprawa nie jest wcale tak oczywista.

Zagadnieniem pokrewnym, wokół którego również narosło wiele nieporozumień, jest rzekoma obowiązkowa, pełna dekarboksylacja kwasu ibotenowego w muscymol (jeszcze na etapie suszenia). Wiele wskazuje jednak, że kwas ibo nie jest tak toksyczny, jak niegdyś myśleliśmy, i jak do dziś głosi obiegowa opinia, i zależy od dawki. Na przekształcanie kwasu ibo są też o wiele lepsze sposoby, niż suszenie w wysokich temperaturach, i one mają zastosowanie, ale głównie w przypadku owych wielkich dawek ceremonialnych. Warto tu dodać, że jeśli muchara przegrzejemy powyżej 80°C radykalnie spada koncentracja muscymolu, więc wiele źródeł podaje, że "tracimy wtedy to, co najlepsze". 

To również jest nie jest faktem bezdyskusyjnym. Do mikrodawkowania (0,2-0,5-1 g) wystarczy suszenie w przewiewie lub w 45°C, bo kwas ibotenowy... jest w takiej kuracji pożądany i zdrowy. Coraz więcej użytkowników zauważa, że działa on bardzo podobnie jak popularny Adderall (lek na ADD/ADHD), poprawia koncentrację, wyostrza widzenie, wbija w tu i teraz (ale bez fatalnych skutków ubocznych leków na bazie amfetaminy) i niekiedy... inspiruje do posprzątania pokoju. Czasem po niewielkim przedawkowaniu powoduje lekkie, chwilowe drgawki, stymuluje ruchowo i tanecznie, odblokowuje oraz uwalnia stłumione emocje, resetuje kręgosłup i układ nerwowy do „ustawień firmowych”. Tym samym może pomóc nie tylko uporać się z entropią, ale również zadziałać terapeutycznie na skoliozy, kifozy, zamrożone w ciele traumy oraz blokady psychosomatyczne. 

Jak pojawiają się te lekkie drżenia i samoistnie prostuje się kolumna 33 kręgów z płynem mózgowo-rdzeniowym, to to jest dobry moment na trening, taniec, dynamiczne skoki, ruchy, kilkugodzinny żwawy spacer boso po lesie, który przywróci człowiekowi jego naturalną motorykę i zdrowomyślenie. Miałem kiedyś wgląd, że Adam w raju był cały czas na takim właśnie haju. Bez Amanity i żadnych innych używek. Zobaczcie sobie też syberyjskie szamańskie tańce-wytrząsańce, a w mig pojmiecie ich oczywistą mykologiczną genezę. Kwas ibotenowy ma długą historię użytkowania w postaci proszku, suszu i jako zimny ekstrakt wodny. Rdzenne plemiona myśliwych używały go, by poprawić motorykę, refleks, uważność oraz spostrzegawczość podczas łowów i długich, wyczerpujących wędrówek. 

W książkach Swięty Graal Święty Grzyb i Grzybowe zdrowie odkłamuję nieco ów kwas i przy okazji omawiam historię oraz tradycję używania A. m. w kulturze indoirańczyków, w średniowiecznej Europie i feudalnej Japonii, między innymi legendy o cudownym kielichu króla Jamshida, rycerzach okrągłego stołu, czy długonosych, czerwonych chochlikach tengu uczących szpiegów ninja sztuki ju-jitsu i skradania się. Od japońskiego określenia ibo tengu wywodzi się zresztą sama nazwa owego kwasu. To swoją drogą ciekawy paradoks, że kwas latających demonów... został dziś zdemonizowany biochemicznie przez media tak liczne.

Absolutna wyższość muscymolu i toksyczność kwasu goblinów, to jeden z mitów, tak samo jak to, żeby razem z czerwonym muchomorem brać koniecznie ostropest „osłonowo na wątrobę”. Nie trzeba tego robić, bo Amanita muscaria to nie muchomor zielonawy / sromotnik (Amanita phalloides) zawierający amatoksyny w wielkich ilościach (których zresztą jest w nim tyle, że i tak ten ostropest by nic nie pomógł).

Zielonawy sromotnik zawiera dwa rodzaje toksyn: fallotoksyny (falloidyna, falloina, fallizyna, fallicydyna) oraz właśnie amatoksyny (amanityna, amanina, amanullina). Główną toksyną odpowiedzialną za zatrucie po spożyciu muchomora zielonawego jest alfa-amanityna. Owe substancje, w takiej kondensacji, powodują nieodwracalne uszkodzenie wątroby i innych narządów ciała – nerek, jelit, szpiku kostnego i serca. Toksyny sromotnikowe nie ulegają zniszczeniu w procesie gotowania, marynowania ani suszenia. 

Warto podkreślić, że w porównaniu z innymi gatunkami grzybów, Amanita muscaria zawiera śladowe ilości owych amatoksyn, mniej nawet niż popularna kurka / pieprznik jadalny (Cantharellus cibarius Fr.), grzyb wysoce pożądany w polskiej kuchni, dostępny na każdym targowisku i w sezonie jedzony w sosie śmietanowym całymi tonami przez Polaków. Muchomor czerwony okazuje się także gatunkiem o najniższej zawartości amatoksyn spośród dwunastu innych badanych gatunków tego rodzaju. Niskie ilości amatoksyn w mucharze zostały potwierdzone w badaniach naukowych i korespondują z faktem, że nie ma żadnych udokumentowanych przypadków uszkodzenia wątroby po spożyciu tego grzyba.

Wróćmy więc do tematu dekarbu. Jeśli suszy się Amanitę muscarię powyżej 72°C, to można otrzymać maksymalnie 30% konwersji (w idealnych warunkach!), ale nie więcej. Zresztą, nie suszy się, aby konwertować, ale by konserwować. Susząc powyżej 80°C można te czapki łatwo spalić na brązowo-czarno i wyglądają one potem marno.

Dekarb 50/50 również jest dobry do mikro. Dekarb 60/30 może być ok do makro i do powolnego testowania na raty mocy tej herbaty. Jeśli pojawią się silne drgawki, to jest to sygnał, że osiągnięty został górny limit dawkowania przy tym poziomie dekarboksylacji. 

Amanita Dreamer twierdzi, że amatorzy wrażeń wizualnych, nie otrzymają ich wcale, jeśli całkowicie zdekarboksylują susz. Pełna dekarboksylacja jest według niej za to najlepszą metodą, jeśli idzie się po najgłębszy z wglądów, ale zazwyczaj będzie to mega trudne doświadczenie krańcowe. Jeśli „idziesz po wszystko” z pełną miską, i chcesz ryzykować (na własną odpowiedzialność, bo „chcącemu nie dzieje się krzywda”), to możesz zrobić herbatkę (poprzez powolne podgrzewanie suszu w wodzie destylowanej na małym ogniu 20 minut). Kiedy kapelusze stracą kolor proces się zakończył. UWAGA: Dodawanie cytryny do tej mieszanki jest błędem, ponieważ całość szybciej się zepsuje. Jeśli chcesz spowodować jeszcze większy dekarb, dodaj cytrynę na samym końcu, tuż przed opcjonalnym wypiciem – poleca Amanita Dreamer. Po ostygnięciu (zamiast dodawać cytrynę) zrobić można z tej herbaty jeszcze pełniejszą (!), kilkunastogodzinną konwersję kwasu ibotenowego przy pomocy kwaśniej śmietany lub surowego, zsiadającego się mleka od krowy. Ważne, żeby mleko było prawdziwe, surowe, a herbata niegorąca. Podobnie jak w uniwersum Wiedźmina czy Warhammera, także tu, najstarsze technologie (wedyjskie i syberyjskie) są najlepsze. Alternatywna konwersja wegańska (z użyciem fermentacji czynionej z pomocą lactobacillus naturalnie występującego w imbirze) jest dużo trudniejsza i wymaga więcej cierpliwości.

Krowa mleczna, renifer i pęcheż człowieczy oferują jeszcze trzeci (po suszeniu i ekstrakcji wodno / sokowo / mlecznej), najskuteczniejszy i najbardziej kontrowersyjny „filtr pomnażający” opisany przez zesłańców syberyjskich i jasnowidzących joginów.

Prawdopodobnie kolejnym mitem (jaki również powtórzyłem w Grzybogu po pierwszych nauczycielach) jest szkodliwość wody gazowanej w kontekście przyjmowania A. m. Rzekomo po napiciu się wody gazowanej, spożyty muscymol miałby wrócić do postaci kwasu ibo. Współcześni biochemicy kwestionują tę tezę.

Amanita Dreamer wyróżnia 3 rodzaje amanitowego suszu i przypisuje im odmienne zastosowania terapeutyczne. Surowe/suszone grzyby (z przewagą kwasu ibotenowego): energetyzuja, wzmacniają uważność, koncentrację, motywację, i flow state. Grzyby poddane częściowej konwersji (np. 50/50): pomagają w nauce, poprawiają rozwagę, balans życiowy, wspierają długi, zdrowy, regenerujący sen, klarowność, uczenie się, sprzątanie, inspirują do tańca lub ćwiczeń siłowych, minimalizują niepokój i lęki. Susz poddany pełnej konwersji do muscymolu ma redukować panikę, wpierać głębokie wglądy, uzdrawianie i „oświecenie2”. 

Należy na koniec dodać, że nadużywanie czystego muscymolu... może skończyć się w karmicznym przedszkolu. Przedawkowanie może zaindukować lunatykowanie, które z kolei bez opiekuna jest wielce ryzykowne i może skończyć się uszkodzeniem ciała. Natomiast regularne przesadzanie z tą substancją powoduje rozlazłość, odklejkę i nieogar. Podsumowując, jeśli interesuje cię mikrodawkowanie zdrowotne, to całkowita dekarboksylacja nie jest tematem, który chcesz jakoś mocno zgłębiać i praktykować.

Warto natomiast pochylić się nad samym suszeniem i przechowywaniem. Mój pierwszy nauczyciel grzybowy, Donald E. Teeter, pisał w swojej książce Amanita Muscaria; Herb of Immortality (2007), że przez około trzy miesiące sezonowania suszonych grzybów w ciemnym miejscu, w szczelnie zakręconym słoiku, poprawia się ich smak i moc, rozkładać się ma też rzekoma hydrazyna (paliwo rakietowe, którego małe ilości jakimś cudem występować mają w grzybie), co biochemicy również wyśmiali. Opinie użytkowników na ten temat są podzielone, 40% woli leżakowane grzyby, 40% nieleżakowane, a 20% twierdzi, że im to bez różnicy. Najwyraźniej po prostu trzeba sprawdzić, w której grupie człowiek się znajduje. 

Nakrętka do pasteryzacji z tak zwanym „klikiem” (widocznym na środku). Trochę lat już badam temat zbioru, suszenia oraz przechowywania i wszystkie nieszczelne nakrętki do słoików, jakie zidentyfikowałem metodą prób i błędów... miały ów nieszczęsny klik – wybrzuszenie. I były to różnej wielkości nakrętki, różnych firm, z różnych części świata. Gdybym wiedział, że to będzie tak kontrowersyjny temat, i tylu apologetów klikających nakrętek do pasteryzacji się pojawi, to dokumentowałbym te felerne produkty dokładniej, robił zdjęcia i spisywał firmy je produkujące.

Jak czytam te krajowe grupy amanitowe, to się czasem łapię za głowę. Drodzy Amanicjusze: papierowe torebki „z liściem laurowym”, oraz właśnie te nieszczelne słoiki (z nakrętkami z klikającym wybrzuszeniem) i inne „przewiewne pojemniki” czy dziurawe torebki plastikowe są naprawdę kiepskim pomysłem, bo żaden inny grzyb nie wchłania tak bardzo wilgoci. Muchomorka to prawdziwa gąbka na wilgoć, a z wilgocią może wejść pleśń i wtedy nie wiemy jakie „grzyby” w grzybie hodujemy (i nie daj GrzyBoże jemy). Susz "Amy" ma być z trzaskiem łamany, czyli być mega suchy, kruchy i łamać się jak chupki, a nie zginać jak żelki. 

„A plemiona syberyjskie to i tamto”. One miały, co miały, często „z braku laku”. Dodać można, że wypijali witaminę D wprost z surowych, jeszcze ciepłych oczu renifera, a wcześniej po wszamaniu amanitowego moczu i mięsa tego zwierzęcia nosili 55 kilowe ciężary na odległość 16 kilometrów. To byli Homo sapiens harpaganus, „humanoidy” starej daty, z super mocnymi organizmami, wychowani od dziecka w nieskażonej przyrodzie, na naturalnym pełnotłustym żywieniu, niepasteryzowanym mleku i dziczyźnie. Przenoszenie wszystkich ich praktyk 1 do 1 może nie być dobrym pomysłem dla białych, wyszczepionych chemiozą i (dosłownie) zbudowanych z cukru, glifosatu i oleju rzepakowego miastowników, którzy mają delikatne żołądki, dziurawe jelita, alergie, choroby autoimmunologiczne, ADD, ADHD itd. itp. 

Bibliografia

    • Amanita Dreamer, Dosing Amanita muscaria. And What to Expect, 2023

    • American Association For The Advancement Of Science, Study On World’s Oldest Monkeys My Explain Age-related Mental Decline, 2003

    • Avila Leon Emerson, Pulido Guevara James, Development of a RP-HPLC Method for Separating and Quantifying Muscimol in Different Developmental Stages of the Fungus Amanita muscaria, 2020 

     Borowski Waldemar, Gzybowe zdrowie, Indygo Books, 2023

     Borowski Waldemar, Gzybajki, Indygo Books, 2023

     Borowski Waldemar, Święty Graal Święty Grzyb, 2024

    • CC (National Institutes of Health Clinical Center), Brain Infusion of Muscimol to Treat Epilepsyhttps://clinicaltrials.gov/study/NCT00005925

      Masha Baba, Fadiman James, Microdosing with Amanita muscaria, Park Street Press, 2022

     Teeter E. Donald, Amanita Muscaria; Herb of Immortality, Ambrosia Society, 2007








Dla zainteresowanych tematem dostępne są ebooki w cenie 44 pln od sztuki:

Chcesz kupić? Napisz maila: ufowaldek@gmail.com