czwartek, 28 listopada 2024

Święty Graal Święty Grzyb – prożyciowa medycyna, która czasoprzestrzeń nagina


SPIS TREŚCI


Wstęp…………………………………………………………………………………………..8

1. „Przedziwny sakrament”, trydencki dekret i papieski sekret………………………...….…10

2. Mitra, Soma, Haoma, Amrita i... Amanita?…………………………………………...……26

3. Czerwony smok, który zmartwychwstaje co rok…………………………………………..54 

4. Bogaci Rycerze Świątyni Salomona i wiedza objawiona……………………………....….66

5. Perski Kielich Graala – jego historia prawie cała……………………………...…………..88

   5.1. Podróż bohatera i opera Wagnera..………………………………...……...………...….88

  5.2. Art Tur, Camel Ot, Sauromaci, Atlantyda-Antarktyda, Jam Shīd, oraz Indoirańczycy i ich karmiczne mity…………………………………………………………………………..102

   5.3. Miecz w kamieniu oraz Galahad „czysty w sumieniu”, czyli dlaczego duże dawki to nie zabawki. Δ9-THC + Amanita, czyli psychodelia wita!……..………………………….……124

   5.4. Celtowie i kociołek, który prawdę ci powie…………………………………………..140

  5.5. Cholesterol, ergosterol, witamina D2, wikingowie, ostatni celtycki szaman i „Ziemia Jałowa”, która na powrót staje się zdrowa……….…………………….…….…………..….150

   5.6. Albigensi, Maria Magdalena, Oko Lucyfera i analiza innych teorii szczera……..…..180

   5.7. Serce przyszłości oraz numerologia węgla i kryształu objawiana pomału………..….208

6. Smerfy, o których masoni napisali dużo wierszy. Czy Peyo i smerfów 100 przekazali nam najlepszy protokół mikrodawkowania?…………………………………………228

7. Trochę praktyki i moje wyniki. Kwas ibotenowy też jest zdrowy? Nie jesteś DJ? Nie mixuj!………………………………………………………………………………….248

8. Hydra ulicy i wglądy, których nikt nie policzy…………………………….……….260

9. Relacje użytkowników, którzy zaglądali do grzybowych słoików: wizje kos-mitów, demonów, aniołów, zwierząt mocy i innych istot wyświetlanych do pomocy……………...272

Appendix:  Święte grzyby kluczem do poznania samego siebie……………….…………...302

Bibliografia………………………………………………………………………………….316

Spis ilustracji…………………………………………………………………..…………….324

  







Dla zainteresowanych tematem dostępne są ebooki w cenie 44 pln od sztuki:

Chcesz kupić? Napisz maila: ufowaldek@gmail.com

środa, 30 października 2024

"Zły" kwas ibo tengu i "dobry" muscymol. Czy kwas ibotenowy też jest zdrowy?

Autor: Waldemar Borowski

„Ten, kto nie wie, że Książę Ciemności jest drugą twarzą Króla Światła, nie zna mnie.” 
Manly Palmer Hall, 33°

W której fazie wzrostowej Amanita muscaria ma najlepsze proporcje składników? To pytanie nurtuje wielu "leśników". Niektórzy szamani syberyjscy preferowali owocniki młode i jeszcze nie otwarte, w stadium „dziecięcym” i bulwiastym, twierdząc, że „grzybowa młodzież” ma większą moc niż grzyby starsze, z bardziej rozwiniętymi kapeluszami. Zdania współczesnych użytkowników są w tej kwestii bardziej podzielone, a ich teorie – niezliczone. W 2020 roku dwaj naukowcy z El Bosque University przeprowadzili ciekawe badanie odnośnie ilościowego oznaczania koncentracji muscymolu w różnych stadiach rozwojowych czerwonego kapelusznika. Do celów badania pobrano szereg próbek Amanita muscaria w Bogocie w Kolumbii. Próbki wysuszono oraz zbadano pod kątem ilości muscymolu i sklasyfikowano według stopnia rozwoju kapelusza w następujący sposób: próbka 1 odpowiadała najmłodszym owocnikom w stadium guzikowym/jajowym (0,079 mg/mL), próbka 2 obejmowała grzyby berłowate, z bardzo wypukłymi kapeluszami (0.231 mg/mL), próbka 3 odpowiadała grzybom, które charakteryzowały się nadal wypukłym, kopulastym kapeluszem (1.210 mg/mL), a próbki 4 i 5 to grzyby w ich dojrzałym, w pełni otwartym stadium, charakteryzującym się płaskim (0.486 mg/mL) i kielichowatym (0.341 mg/mL) basidiokarpem. Najwyższe stężenie MUS, 1210 mg/ml (3,57% masy próbki), stwierdzono więc gdzieś w kopułowej połowie stadiów rozwoju owocnika. Więc można z tego wysnuć wniosek, że takie grzyby są najlepsze. Jednak sprawa nie jest wcale tak oczywista.

Zagadnieniem pokrewnym, wokół którego również narosło wiele nieporozumień, jest rzekoma obowiązkowa, pełna dekarboksylacja kwasu ibotenowego w muscymol (jeszcze na etapie suszenia). Wiele wskazuje jednak, że kwas ibo nie jest tak toksyczny, jak niegdyś myśleliśmy, i jak do dziś głosi obiegowa opinia, i zależy od dawki. Na przekształcanie kwasu ibo są też o wiele lepsze sposoby, niż suszenie w wysokich temperaturach, i one mają zastosowanie, ale głównie w przypadku owych wielkich dawek ceremonialnych. Warto tu dodać, że jeśli muchara przegrzejemy powyżej 80°C radykalnie spada koncentracja muscymolu, więc wiele źródeł podaje, że "tracimy wtedy to, co najlepsze". 

To również jest nie jest faktem bezdyskusyjnym. Do mikrodawkowania (0,2-0,5-1 g) wystarczy suszenie w przewiewie lub w 45°C, bo kwas ibotenowy... jest w takiej kuracji pożądany i zdrowy. Coraz więcej użytkowników zauważa, że działa on bardzo podobnie jak popularny Adderall (lek na ADD/ADHD), poprawia koncentrację, wyostrza widzenie, wbija w tu i teraz (ale bez fatalnych skutków ubocznych leków na bazie amfetaminy) i niekiedy... inspiruje do posprzątania pokoju. Czasem po niewielkim przedawkowaniu powoduje lekkie, chwilowe drgawki, stymuluje ruchowo i tanecznie, odblokowuje oraz uwalnia stłumione emocje, resetuje kręgosłup i układ nerwowy do „ustawień firmowych”. Tym samym może pomóc nie tylko uporać się z entropią, ale również zadziałać terapeutycznie na skoliozy, kifozy, zamrożone w ciele traumy oraz blokady psychosomatyczne. 

Jak pojawiają się te lekkie drżenia i samoistnie prostuje się kolumna 33 kręgów z płynem mózgowo-rdzeniowym, to to jest dobry moment na trening, taniec, dynamiczne skoki, ruchy, kilkugodzinny żwawy spacer boso po lesie, który przywróci człowiekowi jego naturalną motorykę i zdrowomyślenie. Miałem kiedyś wgląd, że Adam w raju był cały czas na takim właśnie haju. Bez Amanity i żadnych innych używek. Zobaczcie sobie też syberyjskie szamańskie tańce-wytrząsańce, a w mig pojmiecie ich oczywistą mykologiczną genezę. Kwas ibotenowy ma długą historię użytkowania w postaci proszku, suszu i jako zimny ekstrakt wodny. Rdzenne plemiona myśliwych używały go, by poprawić motorykę, refleks, uważność oraz spostrzegawczość podczas łowów i długich, wyczerpujących wędrówek. 

W książkach Swięty Graal Święty Grzyb i Grzybowe zdrowie odkłamuję nieco ów kwas i przy okazji omawiam historię oraz tradycję używania A. m. w kulturze indoirańczyków, w średniowiecznej Europie i feudalnej Japonii, między innymi legendy o cudownym kielichu króla Jamshida, rycerzach okrągłego stołu, czy długonosych, czerwonych chochlikach tengu uczących szpiegów ninja sztuki ju-jitsu i skradania się. Od japońskiego określenia ibo tengu wywodzi się zresztą sama nazwa owego kwasu. To swoją drogą ciekawy paradoks, że kwas latających demonów... został dziś zdemonizowany biochemicznie przez media tak liczne.

Absolutna wyższość muscymolu i toksyczność kwasu goblinów, to jeden z mitów, tak samo jak to, żeby razem z czerwonym muchomorem brać koniecznie ostropest „osłonowo na wątrobę”. Nie trzeba tego robić, bo Amanita muscaria to nie muchomor zielonawy / sromotnik (Amanita phalloides) zawierający amatoksyny w wielkich ilościach (których zresztą jest w nim tyle, że i tak ten ostropest by nic nie pomógł).

Zielonawy sromotnik zawiera dwa rodzaje toksyn: fallotoksyny (falloidyna, falloina, fallizyna, fallicydyna) oraz właśnie amatoksyny (amanityna, amanina, amanullina). Główną toksyną odpowiedzialną za zatrucie po spożyciu muchomora zielonawego jest alfa-amanityna. Owe substancje, w takiej kondensacji, powodują nieodwracalne uszkodzenie wątroby i innych narządów ciała – nerek, jelit, szpiku kostnego i serca. Toksyny sromotnikowe nie ulegają zniszczeniu w procesie gotowania, marynowania ani suszenia. 

Warto podkreślić, że w porównaniu z innymi gatunkami grzybów, Amanita muscaria zawiera śladowe ilości owych amatoksyn, mniej nawet niż popularna kurka / pieprznik jadalny (Cantharellus cibarius Fr.), grzyb wysoce pożądany w polskiej kuchni, dostępny na każdym targowisku i w sezonie jedzony w sosie śmietanowym całymi tonami przez Polaków. Muchomor czerwony okazuje się także gatunkiem o najniższej zawartości amatoksyn spośród dwunastu innych badanych gatunków tego rodzaju. Niskie ilości amatoksyn w mucharze zostały potwierdzone w badaniach naukowych i korespondują z faktem, że nie ma żadnych udokumentowanych przypadków uszkodzenia wątroby po spożyciu tego grzyba.

Wróćmy więc do tematu dekarbu. Jeśli suszy się Amanitę muscarię powyżej 72°C, to można otrzymać maksymalnie 30% konwersji (w idealnych warunkach!), ale nie więcej. Zresztą, nie suszy się, aby konwertować, ale by konserwować. Susząc powyżej 80°C można te czapki łatwo spalić na brązowo-czarno i wyglądają one potem marno.

Dekarb 50/50 również jest dobry do mikro. Dekarb 60/30 może być ok do makro i do powolnego testowania na raty mocy tej herbaty. Jeśli pojawią się silne drgawki, to jest to sygnał, że osiągnięty został górny limit dawkowania przy tym poziomie dekarboksylacji. 

Amanita Dreamer twierdzi, że amatorzy wrażeń wizualnych, nie otrzymają ich wcale, jeśli całkowicie zdekarboksylują susz. Pełna dekarboksylacja jest według niej za to najlepszą metodą, jeśli idzie się po najgłębszy z wglądów, ale zazwyczaj będzie to mega trudne doświadczenie krańcowe. Jeśli „idziesz po wszystko” z pełną miską, i chcesz ryzykować (na własną odpowiedzialność, bo „chcącemu nie dzieje się krzywda”), to możesz zrobić herbatkę (poprzez powolne podgrzewanie suszu w wodzie destylowanej na małym ogniu 20 minut). Kiedy kapelusze stracą kolor proces się zakończył. UWAGA: Dodawanie cytryny do tej mieszanki jest błędem, ponieważ całość szybciej się zepsuje. Jeśli chcesz spowodować jeszcze większy dekarb, dodaj cytrynę na samym końcu, tuż przed opcjonalnym wypiciem – poleca Amanita Dreamer. Po ostygnięciu (zamiast dodawać cytrynę) zrobić można z tej herbaty jeszcze pełniejszą (!), kilkunastogodzinną konwersję kwasu ibotenowego przy pomocy kwaśniej śmietany lub surowego, zsiadającego się mleka od krowy. Ważne, żeby mleko było prawdziwe, surowe, a herbata niegorąca. Podobnie jak w uniwersum Wiedźmina czy Warhammera, także tu, najstarsze technologie (wedyjskie i syberyjskie) są najlepsze. Alternatywna konwersja wegańska (z użyciem fermentacji czynionej z pomocą lactobacillus naturalnie występującego w imbirze) jest dużo trudniejsza i wymaga więcej cierpliwości.

Krowa mleczna, renifer i pęcheż człowieczy oferują jeszcze trzeci (po suszeniu i ekstrakcji wodno / sokowo / mlecznej), najskuteczniejszy i najbardziej kontrowersyjny „filtr pomnażający” opisany przez zesłańców syberyjskich i jasnowidzących joginów.

Prawdopodobnie kolejnym mitem (jaki również powtórzyłem w Grzybogu po pierwszych nauczycielach) jest szkodliwość wody gazowanej w kontekście przyjmowania A. m. Rzekomo po napiciu się wody gazowanej, spożyty muscymol miałby wrócić do postaci kwasu ibo. Współcześni biochemicy kwestionują tę tezę.

Amanita Dreamer wyróżnia 3 rodzaje amanitowego suszu i przypisuje im odmienne zastosowania terapeutyczne. Surowe/suszone grzyby (z przewagą kwasu ibotenowego): energetyzuja, wzmacniają uważność, koncentrację, motywację, i flow state. Grzyby poddane częściowej konwersji (np. 50/50): pomagają w nauce, poprawiają rozwagę, balans życiowy, wspierają długi, zdrowy, regenerujący sen, klarowność, uczenie się, sprzątanie, inspirują do tańca lub ćwiczeń siłowych, minimalizują niepokój i lęki. Susz poddany pełnej konwersji do muscymolu ma redukować panikę, wpierać głębokie wglądy, uzdrawianie i „oświecenie2”. 

Należy na koniec dodać, że nadużywanie czystego muscymolu... może skończyć się w karmicznym przedszkolu. Przedawkowanie może zaindukować lunatykowanie, które z kolei bez opiekuna jest wielce ryzykowne i może skończyć się uszkodzeniem ciała. Natomiast regularne przesadzanie z tą substancją powoduje rozlazłość, odklejkę i nieogar. Podsumowując, jeśli interesuje cię mikrodawkowanie zdrowotne, to całkowita dekarboksylacja nie jest tematem, który chcesz jakoś mocno zgłębiać i praktykować.

Warto natomiast pochylić się nad samym suszeniem i przechowywaniem. Mój pierwszy nauczyciel grzybowy, Donald E. Teeter, pisał w swojej książce Amanita Muscaria; Herb of Immortality (2007), że przez około trzy miesiące sezonowania suszonych grzybów w ciemnym miejscu, w szczelnie zakręconym słoiku, poprawia się ich smak i moc, rozkładać się ma też rzekoma hydrazyna (paliwo rakietowe, którego małe ilości jakimś cudem występować mają w grzybie), co biochemicy również wyśmiali. Opinie użytkowników na ten temat są podzielone, 40% woli leżakowane grzyby, 40% nieleżakowane, a 20% twierdzi, że im to bez różnicy. Najwyraźniej po prostu trzeba sprawdzić, w której grupie człowiek się znajduje. 

Nakrętka do pasteryzacji z tak zwanym „klikiem” (widocznym na środku). Trochę lat już badam temat zbioru, suszenia oraz przechowywania i wszystkie nieszczelne nakrętki do słoików, jakie zidentyfikowałem metodą prób i błędów... miały ów nieszczęsny klik – wybrzuszenie. I były to różnej wielkości nakrętki, różnych firm, z różnych części świata. Gdybym wiedział, że to będzie tak kontrowersyjny temat, i tylu apologetów klikających nakrętek do pasteryzacji się pojawi, to dokumentowałbym te felerne produkty dokładniej, robił zdjęcia i spisywał firmy je produkujące.

Jak czytam te krajowe grupy amanitowe, to się czasem łapię za głowę. Drodzy Amanicjusze: papierowe torebki „z liściem laurowym”, oraz właśnie te nieszczelne słoiki (z nakrętkami z klikającym wybrzuszeniem) i inne „przewiewne pojemniki” czy dziurawe torebki plastikowe są naprawdę kiepskim pomysłem, bo żaden inny grzyb nie wchłania tak bardzo wilgoci. Muchomorka to prawdziwa gąbka na wilgoć, a z wilgocią może wejść pleśń i wtedy nie wiemy jakie „grzyby” w grzybie hodujemy (i nie daj GrzyBoże jemy). Susz "Amy" ma być z trzaskiem łamany, czyli być mega suchy, kruchy i łamać się jak chupki, a nie zginać jak żelki. 

„A plemiona syberyjskie to i tamto”. One miały, co miały, często „z braku laku”. Dodać można, że wypijali witaminę D wprost z surowych, jeszcze ciepłych oczu renifera, a wcześniej po wszamaniu amanitowego moczu i mięsa tego zwierzęcia nosili 55 kilowe ciężary na odległość 16 kilometrów. To byli Homo sapiens harpaganus, „humanoidy” starej daty, z super mocnymi organizmami, wychowani od dziecka w nieskażonej przyrodzie, na naturalnym pełnotłustym żywieniu, niepasteryzowanym mleku i dziczyźnie. Przenoszenie wszystkich ich praktyk 1 do 1 może nie być dobrym pomysłem dla białych, wyszczepionych chemiozą i (dosłownie) zbudowanych z cukru, glifosatu i oleju rzepakowego miastowników, którzy mają delikatne żołądki, dziurawe jelita, alergie, choroby autoimmunologiczne, ADD, ADHD itd. itp. 

Bibliografia

    • Amanita Dreamer, Dosing Amanita muscaria. And What to Expect, 2023

    • American Association For The Advancement Of Science, Study On World’s Oldest Monkeys My Explain Age-related Mental Decline, 2003

    • Avila Leon Emerson, Pulido Guevara James, Development of a RP-HPLC Method for Separating and Quantifying Muscimol in Different Developmental Stages of the Fungus Amanita muscaria, 2020 

     Borowski Waldemar, Gzybowe zdrowie, Indygo Books, 2023

     Borowski Waldemar, Gzybajki, Indygo Books, 2023

     Borowski Waldemar, Święty Graal Święty Grzyb, 2024

    • CC (National Institutes of Health Clinical Center), Brain Infusion of Muscimol to Treat Epilepsyhttps://clinicaltrials.gov/study/NCT00005925

      Masha Baba, Fadiman James, Microdosing with Amanita muscaria, Park Street Press, 2022

     Teeter E. Donald, Amanita Muscaria; Herb of Immortality, Ambrosia Society, 2007








Dla zainteresowanych tematem dostępne są ebooki w cenie 44 pln od sztuki:

Chcesz kupić? Napisz maila: ufowaldek@gmail.com

niedziela, 28 kwietnia 2024

Amanitowe ekstrakty, nalewki, maści, maceraty, tynktury, mixtury

Autor: Waldemar Borowski


„Powiada się, że rzeczy zmieniają się z czasem. Prawda jest taka, że to my je zmieniamy.”

– Andy Warhol 


Amanita muscaria towarzyszy człowiekowi od najdawniejszych czasów. Potwierdzają to malowidła jskiniowe przedstawiajace przebranych za grzyby szmanów liczące kilka tysięcy lat, mitologia indoaryjska, antyczne misteria greków i wiktoriańskie kartki świąteczne. Na równi z właściwościami enteogennymi, a może nawet bardziej, to receptury lecznicze przyczyniły się do popularności tego grzyba wśród ludowych znachorów. Pod nazwami Agaricus muscariusFungus muscarins do XIX wieku dawna medycyna wykorzystywała preparaty z „muchomorki” w leczeniu bezpłodności, padaczki, gorączki, nerwic, neuroz, histerii, bólów głowy i szumów usznych. Do dziś (pod starą nazwą Agaricus muscarius) muchomor czerwony ma zastosowanie w homeopatii a w wielu regionach świata amanitowe nalewki i maści są nadal tradycyjnym środkiem stosowanym w leczeniu chorób neurologicznych, układu nerwowego, pokarmowego, skóry, jelit, guzów i ogólnie dla wzmocnienia witalności, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym. 

Wywary, napary, emulsje znalazły zastosowanie w leczeniu takich przypadłości, jak: utrata siły, stres psychiczny i fizyczny, nadciśnienie, bóle głowy, udary, arytmia, astma oskrzelowa, dusznica bolesna, zapalenie stawów, reumatyzm, rwa kulszowa, artoza, osteochondroza (martwica chrzęstno-kostna), owrzodzenia, oparzenia, odmrożenia, niektóre choroby skóry (w tym egzema), ostroga piętowa, gruźlica, cukrzyca, białaczka, stwardnienie rozsiane, epilepsja, choroby wątroby, zapalenie i wrzód żołądka, choroby układu wydalniczego (zapalenie okrężnicy, zaparcia itp.), wole, rak we wczesnym stadium, choroby ginekologiczne, mastopatia, mięśniak macicy, ciężka menopauza i impotencja.

Mikrodawki, kompresy i smarowanie spowalniają zmiany zwyrodnieniowe oraz poprawiają stan tkanki chrzęstnej (być może w jakimś stopniu dzięki sporej zawartości wanadu?). Kremy i maści zwiększają aktywność fizyczną, niezależnie od wieku, i chronią stawy podczas intensywnego ruchu czy podnoszenia ciężarów. Neutralizują stany zapalne stawów, inspirują krążenie krwi w ich okolicach, ułatwiają procesy metaboliczne dostarczając niezbędnych mikroelementów. Regenerują i odmładzają (a raczej „domładzają”!) skórę. 

Wskazaniami, aby wprowadzić terapię przy użyciu okładów, kremów lub maści opracowanych na bazie czerwonego muchomora, są przede wszystkim: bóle mięśni, kości, stawów, dolnej części pleców, rwa (kulszowa, udowa, barkowa), zapalenie korzonków nerwowych, zatrucie produktami rozpadu, obrzęki, odkładanie się soli, różnorodne choroby oczu, drgawki, skurcze, porażenie, siniaki, wrzody i ropnie, wrzody rakowe i guzy zewnętrzne, oparzenia, odmrożenia, choroby skóry (trądzik, liszaje, łuszczyca, egzema), zapalenie skóry (najlepiej stosować maść), reumatyzm, zapalenie wielostawowe.


A oto przykładowe 21 receptur, wybrane przeze mnie spośród licznych przepisów, zamieszczanych w literaturze przedmiotu i Internecie:


1. Amherbata to chyba najpopularniejszy przepis występujący w kilku wersjach. Jeden gram grubo zmielonego lub pokruszonego suszu zalewa się ciepłą wodą o temperaturze 45-55°C na 20-30 minut, a potem odcedza. Taka herbatka może być przechowywana w termosie przez jeden dzień bez utraty mocy. Dodam od siebie, że najlepiej działa woda destylowana, z filtra osmotycznego lub deszczówka.


2. Herbata muchomorowa: zagotuj tyle wody, ile zdołasz wypić, dodaj łyżeczkę soku z cytryny i 1 posiekany suszony i skuringowany kapelusz A. m. Gotuj na wolnym ogniu przez 15 minut. Jeśli chcesz złagodzić  smak grzyba, w ostatnich minutach gotowania możesz dodać zieloną herbatę lub ziółka, ewentualnie osłodzić miodem. Na koniec odcedź i gotowe! DAWKOWANIE: Napar lub odwar wodny, a także napar alkoholowy, przyjmuje się zazwyczaj po jednej łyżeczce 2-3 razy dziennie, przed posiłkami. Protokół: Rano: 1 łyżeczka na czczo. Wieczorem: 1 łyżeczka 1,5 godziny przed snem (nie na pełny żołądek). Po 7-10 dniach – zależnie od odczuć – można zejść do jednej dawki lub podnieść do trzech łyżeczek dziennie. Mikrodozowanie to maksymalnie 3-4 łyżeczki dziennie.


3. Lewatywa: Kilka osób zdecydowało się nawet na lewatywę z amherbaty (przepis nr 1). Niespodziewanie... efekty okazały się w dużej mierze takie same jak w przypadku picia: wzrost energii, motywacji, zwiększona produktywność w ciągu dnia, świetne poranne samopoczucie, dobry sen w nocy i wypoczęte ciało po wieczornej dawce.


4. Muchomorowy olej powstaje przez miesiąc ze zmielonej suszonej Amanity muscarii zmiksowanej w proporcji 1:1 z zimnotłoczonym olejem kokosowym (może być z dodatkiem tłuszczu kakaowego). Taki olej można potem przechowywać w lodówce przez długi czas i używać do smarowania podrażnionej skóry, jako remedium na alergie, otarcia, podrażnienia, np. po ukąszeniach, odparzenia.


5. Tradycyjna maść: weź 50 g suszonego, sproszkowanego grzyba oraz wewnętrznego tłuszczu zwierzęcego (w medycynie ludowej stosowano zazwyczaj łój borsuczy) i dokładnie wymieszaj oba składniki. Tak powstały specyfik należy przechowywać w ceramicznym / szklanym naczyniu w lodówce. Maści można używać zewnętrznie w leczeniu reumatyzmu, zapalenia stawów, artrozy i innych chorób stawów i mięśni. Spowalnia procesy zwyrodnieniowe, poprawia stan tkanki chrzęstnej, poprawia krążenie. Przed pójściem spać można ją wcierać w bolące miejsce, owinąć wełnianym szalikiem i pozostawić do rana. Maść ta jest również stosowana w leczeniu raka piersi (przez 1 miesiąc owija się na noc chore piersi bandażem z tą maścią), a także w leczeniu raka skóry.


6. Nalewka do użytku zewnętrznego ze świeżych mucharów: zebrane kapelusze mogą stać maksymalnie przez 2 dni w lodówce. Nie należy ich myć! Delikatnie przeciera się je szmatką, kroi na małe kawałki, prawie całkowicie napełnia nimi litrowy słoik, wlewa spirytus lub alkohol 40%, szczelnie przykrywa i umieszcza w ciemnym, chłodnym miejscu. Raz w tygodniu wskazane jest dobrze wstrząsnąć słoikiem. Po dwóch miesiącach nalewka powinna być odcedzona (niektórzy piszą, by nie przeciskać jej przez muślin czy cokolwiek). Tak przygotowany specyfik przechowuje się w lodówce, w butelce z ciemnego szkła, i stosuje zazwyczaj do wcierania. Przynosi ulgę w przypadku reumatyzmu, zapalenia stawów, artrozy i podobnych problemów zdrowotnych. Łagodzi skręcenia oraz nerwoból nerwu trójdzielnego, a także wpływa leczniczo na  powiększone węzły chłonne.  Wciera się tyle, by pokryć obszary docelowe. Uśmierzenie bólu trwa zazwyczaj kilka godzin. Powtarza się wcieranie, jeśli trzeba. Można stosować też kilka kropli pod język – efekt jest najczęściej niemal natychmiastowy. Powtórz, jeśli potrzeba, ale (uwaga !) nie ulegnij pokusie przesadzenia.


7. Nalewka z suszonych muchomorów powstaje, gdy 3 łyżki sproszkowanego suszu zalewa się 500 ml 45-50% alkoholu. Odstawia w chłodne, zacienione miejsce na 21 dni, co kilka dni wstrząsając. Filtruje i stosuje się jak wyżej. Można odrobinę dodawać do maści, kremów, balsamów. W Rosji i na Ukrainie do dziś produkuje się kosmetyki z amanity.


8. Kompres ze świeżych kapeluszy: włóż kilka młodych kapelutów do szczelnego pojemnika. Umieść pojemnik w chłodnym, ciemnym miejscu (np. w piwnicy) i zaczekaj, aż z grzybów uwolni się płyn. Weź grzyba do ręki, wyciśnij wilgoć i umieść miąższ na chorym stawie. Zabandażuj na całą noc.


9. Medycyna mieszana – grzyb i śmietana: zmiel muchara pół na pół z kwaśną śmietaną i nałóż szmatką na bolące miejsce.  


10. Miodzio amanitowy by „Leśny”: suszone kapelusze zalewamy miodem i odstawiamy na kilka miesięcy, a potem zlewamy miód. Miodzio będzie gotowy, gdy nabierze czerwonego koloru. Dwie łyżeczki do niegorących ziół lub herbatek, idealne na zimę.

11. SOMA by „Leśny”. Przepis inspirowany podejściem ksiąg wedyjskich, PO LEKKIM UPGRADE. Składniki potrzebne: Susz A. m. (wykurowany), sok z pomarańczy, świeży imbir, glistnik jaskółcze ziele, ashwaghanda korzeń mielony, brahmi, shatavari, rhodiola korzeń, szczypta cynamonu cejlońskiego oraz po szczypcie pieprzu i kurkumy. Wszystkie składniki wkładamy do słoika (używam 4-litrowego) i do kąpieli wodnej; macerujemy w ten sposób mieszając w prawą stronę drewnianą łyżką, szepcząc dobre słowo jej do uszka. Przez 3 godzinki. Potem odstawiamy na noc. Na drugi dzień odcedzamy. Zalecam stosować 3 razy dziennie płaską łyżeczkę. Na 4-litrowy słoik 150 g suszonej, zmielonej A. m. Miód można dodać po meceracji i to wtedy jest mega po ajurwedyjsku 💪😁😀. Może stać w lodówce dość długo, można zakonserwować octem jabłkowym.


12. Napar – kompres na stawy: 100 g świeżych, obranych i posiekanych muchomorków zalej czystą, ustrukturyzowaną i przegotowaną wodą (ok. 200-300 ml). Napar odstaw do ciemnego i chłodnego miejsca, po dwóch dniach przefiltruj i przechowuj w lodówce maksymalnie 3 dni. Nasącz bawełniany kompres roztworem i owiń folią spożywczą, a następnie ciepłym szalikiem. Przeciwwskazaniem jest nadciśnienie – wtedy tylko nakłada się lek na dotknięte obszary, bez owijania i ogrzewania.


13. Proszek: Baba Masha opisuje dość nietypową metodę przyjmowania suszu A. m. w postaci bardzo drobno zmielonego proszku (5 mikronów). Jedna z osób wdychających tak rozdrobniony materiał miała radosne efekty pobudzające, które trwały 6 godzin. Druga osoba doświadczyła jeszcze mocniejszego efektu, trwającego 36 godzin. W tym czasie nie odczuwała zmęczenia ani potrzeby snu. Idąc dalej, zmielony profesjonalnym sprzętem susz został też zmiksowany z płynem / kremem kosmetycznym i wmasowany w ciało dwóch osób. To jednak wywołało bardzo silne, przytłaczające psychodeliczne efekty, w tym dezorientację oraz przejściowy paraliż (niemożność chodzenia i mówienia).


14. Emulsja według starej szamańskiej recepty. Do garnka z dziurą (dziś może to być parownik) wkładano kapelusze, a na szczycie drobne gałązki, które następnie podpalano. Pod wpływem ciepła sok z grzybów ściekał przez otwór do następnego naczynia. Emulsja służy do nacierania bolących miejsc, zazwyczaj zaatakowanych reumatyzmem.


15. Grzyb z butelki na ból wielki: posiekaj amanity, włóż do butelki, zakorkuj i wstaw na noc do pieca lub piekarnika na mały ogień. Następnego dnia przecedź zawartość przez sito i włóż do szklanego słoja. Potrzyj obolałe miejsca w nocy i dobrze zawiń.

16. Grzybowy płyn z pieca. Naczynie gliniane wypełnia się kawałkami muchomorki, przykrywa ciastem, a potem piecze w gorącym piecu. Następnie należy przefiltrować zawartość garnka za pomocą gazy lub sitka. Gęsty płyn wyciśnięty z grzybów przechowywany jest w szczelnie zamkniętych butelkach lub fiolkach z żywicą. Stosuje się go przy bólach mięśni i kręgosłupa.


17. Grzyb z solą radzący sobie z ludzką niedolą. W celu leczenia gruźlicy skóry, kilka kapeluszy świeżego grzyba umieszcza się w garnku i posypuje solą, szczelnie zamyka i podgrzewa przez 15 minut. Powstałą masę nakłada się na dotknięte obszary skóry.


18. Babcina maść szamanki Agaty. Babcia napychała pełen słoik kapeluszami i zalewała olejem  do wieczka. Potem w chlewie to trzymała, z boku, przy świniach (ja trzymam przy koniach). Po trzech miesiącach to przecedzała, dodawała wosk i gęsi smalec. Smarowała tym nogę mojemu dziadkowi i owijała w stare szmaty. Dziadek miał stopę odciętą na wojnie i ta maść bardzo mu pomagała na bóle.


19. Maść albo krem. Składnki wybieramy wedle uznania: może to być macerat wodny, wyciąg alkoholowy lub macerat olejowy. Do tego olej (np. z wiesiołka, kokosowy), gliceryna, albo masło shea lub kakaowe… + jakiś naturalny emulgator, który pozwoli połączyć wodę z olejem, i naturalny konserwant, np. z rzodkiewki – Leucidal. 


20. Nalewka z trzech składników: Amanita muscaria,  alkohol 40% i naturalna gliceryna. Przez 30 dni macerujemy amanitę w alkoholu. Ekstrakt odcedzamy i dodajemy glicerynę, w proporcjach: 1 część gliceryny na 9 części ekstraktu. Działa na bóle pleców, dyskopatię i reumatyzm. Plecy: w ciągu kilku minut czuć poprawę. Reumatyzm: pierwszego dnia, jest odczucie jakby ktoś nogę wykręcał, ból większy niż przed smarowaniem, kolejne dni – coraz większa poprawa. Wcierane 2 razy dziennie, rano i wieczorem. Tabletki odłożone. Co daje gliceryna? Jest substancją pomocniczą. Sprawia, że alkohol nie wysusza skóry. 


21. Najprostsze z prostych: kawałek kapelusza do wody i na małym ogniu potrzymać 20 minut. Po ostygnięciu do dzioba 🙂. Ile kapelusza to musisz dobrać doświadczalnie. Na początek spróbuj około 0,2 grama i 50 ml H20. Jeżeli nie lubisz kwasu ibotenowego, to w trakcie gotowania dodaj trochę kwasku cytrynowego. Możesz zrobić sobie większą ilość (np. 5 gramów A. m. na 1,25 litra wody), podgotować, odcedzić i przestudzić, po czym płyn rozlać do kostkarki i włożyć do zamrażarki. 👍



Bibliografia

    • Amanita Dreamer, Dosing Amanita muscaria. And What to Expect, 2023

    • American Association For The Advancement Of Science, Study On World’s Oldest Monkeys My Explain Age-related Mental Decline, 2003

    • CC (National Institutes of Health Clinical Center), Brain Infusion of Muscimol to Treat Epilepsy - https://clinicaltrials.gov/study/NCT00005925

   •  Masha Baba, Fadiman James, Microdosing with Amanita muscaria, Park Street Press, 2022

     Borowski Waldemar, Gzybowe zdrowie, Indygo Books, 2023


Dla zainteresowanych tematem dostępne są ebooki w cenie 44 pln od sztuki:


Chcesz kupić? Napisz maila: ufowaldek@gmail.com